Twój koszyk jest obecnie pusty!
Dziecko „trudne” czy przeciążone bodźcami?

Wielu rodziców słyszy – czasem od bliskich, czasem od nauczycieli, a czasem zaczyna myśleć tak samemu – że ich dziecko jest „trudne”. Bo płacze bez wyraźnego powodu, szybko się złości, nie chce się ubierać, krzyczy w sklepie, nie słucha poleceń albo ma problemy z koncentracją. Ale czy na pewno mamy do czynienia z „trudnym dzieckiem”? A może to dziecko przeciążone bodźcami, z którym jego układ nerwowy po prostu sobie nie radzi?
Czym jest przeciążenie sensoryczne?
Każdego dnia dziecko odbiera ogromną ilość bodźców: dźwięki, światła, zapachy, dotyk, ruch, emocje innych ludzi. Układ nerwowy musi je wszystkie odebrać, uporządkować i odpowiednio na nie zareagować. U części dzieci ten proces nie przebiega sprawnie. Mówimy wtedy o trudnościach w przetwarzaniu sensorycznym.
Przeciążenie sensoryczne pojawia się wtedy, gdy bodźców jest za dużo, są zbyt intensywne albo dziecko nie potrafi ich „odfiltrować”. Dla dorosłego supermarket to zwykłe zakupy, dla dziecka – ostre światła, głośne dźwięki, zapachy, tłum ludzi i presja czasu. To może być po prostu za dużo.
Jak zachowuje się dziecko przeciążone bodźcami?
Dziecko przeciążone sensorycznie często:
- szybko się denerwuje lub wpada w złość,
- płacze „bez powodu”,
- zasłania uszy, unika dotyku lub przeciwnie – szuka bardzo mocnych wrażeń,
- ma trudności z koncentracją i spokojnym siedzeniem,
- jest nadwrażliwe na metki w ubraniach, hałas, światło,
- po całym dniu w przedszkolu „rozładowuje się” w domu.
Takie zachowania nie są złośliwością ani brakiem wychowania. To sygnał, że układ nerwowy dziecka jest przeciążony i woła o pomoc.
Dlaczego nie warto nazywać dziecka „trudnym”?
Określenie „trudne dziecko” bardzo łatwo przykleja etykietę, która nie wyjaśnia przyczyny problemu. Dziecko nie zachowuje się „na złość”. Ono zachowuje się najlepiej, jak potrafi, w danym momencie i przy danych możliwościach swojego układu nerwowego.
Z perspektywy terapeuty mogę powiedzieć jedno: za każdym trudnym zachowaniem stoi jakaś potrzeba. Często jest nią potrzeba regulacji sensorycznej, spokoju, przewidywalności i zrozumienia.
Jak rodzic może pomóc?
Pierwszym krokiem jest zmiana spojrzenia. Zamiast pytać: „Dlaczego on znowu tak się zachowuje?”, warto zapytać: „Co moje dziecko przeżywa? Co jest dla niego za trudne?”.
Pomocne może być:
- obserwowanie, w jakich sytuacjach dziecko reaguje najsilniej,
- dbanie o regularny odpoczynek i rutynę dnia,
- ograniczenie nadmiaru bodźców (ekrany, hałas, pośpiech),
- wprowadzanie aktywności regulujących układ nerwowy (ruch, docisk, spokojna zabawa),
- konsultacja z terapeutą integracji sensorycznej, jeśli trudności są nasilone.
Podsumowanie
Dziecko nie jest „trudne” bez powodu. Bardzo często jest po prostu przeciążone bodźcami i nie ma jeszcze narzędzi, by sobie z nimi poradzić. Rolą dorosłych nie jest „naprawianie” dziecka, ale stworzenie mu takich warunków, w których jego układ nerwowy poczuje się bezpiecznie.
Zrozumienie to pierwszy krok do realnej pomocy. A za nim bardzo często przychodzi ulga – zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.
Archive
Categories
Recent Posts
Tags
dziecko sensoryczne integracja sensoryczna nadwrażliwość sensoryczna przetwarzanie sensoryczne rozwój dziecka sensoryczne dziecko terapia SI wsparcie dziecka w domu zabawy sensoryczne zaburzenia sensoryczne
Dodaj komentarz